Izabella spała. Do drzwi pukał ktoś coraz głośniej, aż wkońcu dziewczyna się zbudziła ze snu. Podbiegła do drzwi z nadzieją, że to jej rodzina. Gdy otworzyła drzwi zastała Caroline. Wesoła mina znikła z jej twarzy. Caroline spytała się:
- Co się stało? Czemu jesteś smutna? -
- Wejdź do środka to sama się domyślisz - odpowiedziała Izabella
- Nie wiem o co chodzi i chyba się nie domyśle. Więc prosze, powiedz o co chodzi. Zaczynam się niepokoić. - rzekła zaniepokojona przyjaciółka
- Na pewno się nie domyślasz? Niczego nie zauważyłaś? - pytała dociekliwie dziewczyna
- Hmmm... No właśnie! Gdzie są twoi rodzice i siostra? - spytała się Caroline po krótkim zastanowieniu
- Mnie się o to pytasz?
- Pójdziemy na policję. Przeszukają całe miasto. - odpowiedziała przyjaciółka
- Caroline! Pomyślałaś choć trochę, że mieszkamy w Londynie? To nie jest wieś, że można wszystko migiem znaleźć.
- Wiem. Ale policja jest od tego, żeby coś wymyślić i to oni mają się tym zająć - rzekła Caroline
- Ale ja nie chcę tego zgłaszać na policję. - oznajmiła nieśmiało dziewczyna
- Co?! Jak to? Więc jak zamierzasz ich znaleźć? - przyjaciółka się zdziwiła
- Ty mi pomożesz - odpowiedziała stanowczo Izabella
- Zwariowałaś! Chcesz mnie wmieszać w ten bałagan? A poza tym dwie osoby to za mało
- Więc Justin nam pomoże - rzekła uśmiechnięta Izabella, widząc również uśmiech na twarzy jej przyjaciółki
- No... Nie! Jak policja się dowie, że nie zgłosiłaś tego do nich tej sprawy to będą cię o coś podejrzewać - na początku Caroline podobał się pomysł z Justinem, lecz w tej chwili kierowała się tylko i wyłącznie rozumem
- Może i tak. Ale ja wiem lepiej co zrobiłam a czego nie. Policja będzie ich szukać wiele miesięcy, a my możemy znaleźć ich o wiele szybciej.
- O wiele szybciej?! Przecież nas będzie troje, a policji jest setki w Londynie. Jak wszyscy będą prowadzić sprawę, to zrobią to szybciej niż my. A poza tym jak ty się tym zajmiesz to nawet nie będziesz się już przejmować sobą. Pomyślałaś choć trochę o sobie?
- No dobrze... Może jest w tym trochę racji. Ale gdybyś była na moim miejscu, myślę, że byś tak samo postąpiła - Izabella
- Narazie proszę cię o tylko jedną rzecz - rzekła Caroline
- No więc jestem do twojej dyspozycji - odpowiedziała uśmiechnięta przyjaciółka
- Zjedz coś - rzekła Caroline
- Myślałam, że to będzie inna prośba. Nie dam rady przełknąć niczego.
- Przecież ty ostatnio nic nie jesz - powiedziała zmartwiona Caroline
- Dziękuje ci za twoją troskę, ale... - przyjaciółka przerwała jej wypowiedź
- Nie ma 'ale'. Idziemy do twojej ulubionej restauracji i tam zjemy coś dobrego
- Ale tam jest strasznie drogo - przejęła się Izabella
- Powiedziałam żadnego 'ale'. Nie pozwolę, żebyś chodziła głodna. Ja ci postawię. Zdrowie mojej przyjaciółki jest cenniejsze niż pieniądze. - odpowiedziała uparcie Caroline
Gdy weszły do restauracji, ich oczy skierowane były w jedno miejsce. Na sofę, na której siedział...